Pies wyszkolony czy wychowany?

„Mój pies jest wyszkolony”.
„Zna komendy”.
„W domu reaguje na każde polecenie, ale na spacerze zupełnie głuchnie”.
„Na szkoleniu wszystko robił pięknie, a w codziennym życiu nadal mamy problem”.

To są zdania, które bardzo często pojawiają się w rozmowach z opiekunami psów. Zwykle wyrażają rozczarowanie, czasami bezradność, a czasem przekonanie, że ich pies „umie”, tylko „nie chce”. I właśnie w tym miejscu zaczyna się bardzo ważne rozróżnienie: pies może być wyszkolony, ale niekoniecznie wychowany. Może znać wiele komend, lecz jednocześnie nie radzić sobie emocjonalnie w codziennych sytuacjach. Może świetnie pracować na placu treningowym, ale na spacerze, w obecności psów, ludzi, zapachów, ruchu ulicznego i napięcia opiekuna, nie być w stanie wykonać tego, czego wcześniej się nauczył.

Szkolenie i wychowanie nie są pojęciami przeciwstawnymi. Nie chodzi o to, że jedno jest dobre, a drugie złe. Problem zaczyna się wtedy, gdy szkolenie zaczynamy traktować jako pełną odpowiedź na wszystkie trudności w życiu z psem. Szkolenie uczy konkretnych zachowań: siadania, zostawania, chodzenia przy nodze, przywołania, rezygnacji z jedzenia znalezionego na trawniku, czekania przed przejściem dla pieszych. Wychowanie jest procesem znacznie szerszym. Dotyczy tego, jak pies funkcjonuje w świecie ludzi i innych psów, jak radzi sobie z emocjami, jak komunikuje dyskomfort, jak korzysta ze wsparcia opiekuna, jak odpoczywa, jak eksploruje, jak podejmuje decyzje i jak uczy się, że codzienne sytuacje nie muszą być zagrożeniem.

Z perspektywy nauki o zachowaniu samo „zna komendę” oznacza jedynie, że określony sygnał został w jakimś stopniu powiązany z określoną reakcją. Nie oznacza to jeszcze, że pies potrafi wykonać tę reakcję w każdym kontekście, przy każdym poziomie pobudzenia i przy każdej konkurencyjnej motywacji. Zachowanie nie istnieje w próżni. Zawsze zależy od środowiska, emocji, wcześniejszych doświadczeń, stanu zdrowia, poziomu zmęczenia, relacji z opiekunem i tego, czy dana sytuacja jest dla psa bezpieczna, przewidywalna i zrozumiała.

Dlaczego pies „umie”, ale nie robi?

Kiedy pies w domu siada na hasło, a na spacerze nie reaguje, łatwo powiedzieć: „ignoruje mnie”. Często jednak dzieje się coś zupełnie innego. W domu bodźców jest mniej. Środowisko jest znane, przewidywalne, a poziom emocji zwykle niższy. Na spacerze pojawia się wiele informacji naraz: zapachy, ludzie, inne psy, rowery, dzieci, samochody, ptaki, jedzenie na ziemi, napięta smycz, pośpiech opiekuna. To nie jest ta sama sytuacja treningowa, tylko zupełnie inne warunki uczenia się.

W psychologii uczenia się mówi się o generalizacji, czyli przenoszeniu zachowania na różne konteksty. Pies nie generalizuje automatycznie tak, jak często oczekuje tego człowiek. Dla nas „siad” w salonie i „siad” przy ruchliwej ulicy to ta sama czynność. Dla psa mogą to być dwa zupełnie różne zadania, ponieważ zmienia się tło bodźcowe, poziom trudności i emocjonalny koszt wykonania zachowania. Dlatego szkolenie, które odbywa się wyłącznie w kontrolowanych warunkach, może dawać pozorne poczucie sukcesu. Pies wykonuje polecenia, ale tylko tam, gdzie nic ważniejszego nie konkuruje o jego uwagę.

Jeszcze ważniejsze jest to, że zachowanie psa jest nierozerwalnie związane z emocjami. Pies, który się boi, frustruje, ekscytuje albo czuje się zagrożony, nie przestaje być „posłuszny” złośliwie. Jego układ nerwowy działa wtedy inaczej. Organizm przygotowuje się do reakcji na sytuację, którą uznaje za ważną: może to być ucieczka, zwiększenie dystansu, pogoń, szczekanie, szarpnięcie na smyczy, zastygnięcie albo gwałtowne pobudzenie. W takim stanie dostęp do wyuczonych zachowań może być ograniczony. To dlatego powtarzanie komendy coraz głośniej rzadko kiedy rozwiązuje problem, a czasem tylko dokłada napięcia.

Szkolenie uczy zachowań. Wychowanie buduje kompetencje

Szkolenie jest potrzebne. Dobrze prowadzone szkolenie daje psu i opiekunowi wspólny język. Uczy, że człowiek może być czytelny, przewidywalny i warto z nim współpracować. Uczy opiekuna obserwacji, timing’u, wzmacniania pożądanych zachowań i spokojnego prowadzenia psa przez codzienne sytuacje. W tym sensie szkolenie jest bardzo ważnym elementem wychowania.

Nie jest jednak jego pełnym zamiennikiem.

Wychowanie psa obejmuje rozwój kompetencji, które nie zawsze da się zamknąć w komendzie. To umiejętność odpoczywania, czekania bez napięcia, rezygnowania bez frustracji, mijania innych psów bez konieczności kontaktu, komunikowania dyskomfortu bez eskalacji, wycofywania się z trudnej sytuacji, szukania wsparcia u opiekuna, radzenia sobie z nowością i akceptowania tego, że świat nie zawsze działa według natychmiastowej potrzeby psa.

Dobrze wychowany pies nie musi lubić wszystkich psów. Nie musi bawić się z każdym napotkanym osobnikiem. Nie musi być zachwycony każdym człowiekiem, dzieckiem, gościem w domu czy psem na wybiegu. Wychowanie nie polega na stworzeniu psa „bezproblemowego”, który zawsze jest miły, spokojny i dostępny dla otoczenia. Polega raczej na tym, że pies potrafi funkcjonować w społecznym świecie w sposób możliwie bezpieczny, przewidywalny i emocjonalnie stabilny, a opiekun potrafi go w tym wspierać.

W tym miejscu bardzo łatwo pomylić wychowanie z kontrolą. Kontrola mówi: „pies ma wykonać polecenie”. Wychowanie pyta: „dlaczego pies ma trudność, co ta sytuacja dla niego znaczy i jak możemy pomóc mu poradzić sobie lepiej?”. Kontrola może czasowo zatrzymać zachowanie. Wychowanie zaś zmienia sposób funkcjonowania psa w danym kontekście.

Posłuszeństwo nie leczy lęku, frustracji ani agresji

Jednym z częstszych błędów jest wysyłanie psa „na szkolenie”, gdy rzeczywistym problemem nie jest brak komend, lecz lęk, frustracja, zachowanie agresywne, nadmierne pobudzenie, obrona zasobów albo trudności z zostawaniem samemu. W takich sytuacjach trening posłuszeństwa może być dodatkiem, ale nie powinien być głównym narzędziem pracy. Jeżeli pies szczeka i rzuca się na inne psy, bo nauczył się w ten sposób zwiększać dystans, samo wymaganie „siad” nie rozwiązuje przyczyny. Jeżeli pies niszczy mieszkanie, kiedy zostaje sam, to problemem nie jest brak komendy „zostań”, tylko emocjonalna trudność związana z separacją. Jeżeli pies warczy przy misce, to nie znaczy automatycznie, że „dominuje”, tylko że w określonym kontekście chroni zasób i potrzebuje pracy nad bezpieczeństwem, przewidywalnością oraz zmianą skojarzeń.

Współczesne stanowiska organizacji weterynaryjno-behawioralnych podkreślają, że w przypadku problemów takich jak lęk, agresja, lęk separacyjny, fobie dźwiękowe czy zachowania kompulsywne potrzebna jest właściwa diagnoza, ocena zdrowia, zarządzanie środowiskiem i plan modyfikacji zachowania, a nie tylko nauka poleceń. AVSAB wskazuje również, że w pracy z lękiem i zachowaniami problemowymi kluczowe znaczenie mają metody oparte na nagradzaniu, odwrażliwianiu i przeciwwarunkowaniu, a nie zalewanie bodźcem czy techniki awersyjne.

To rozróżnienie jest ważne również etycznie. Jeżeli problem wynika z emocji, to wymaganie posłuszeństwa bez pracy nad emocją może poprawić wygląd zachowania, ale pogorszyć dobrostan psa. Możemy uzyskać psa, który przestał szczekać, ale nadal się boi. Możemy mieć psa, który nie podchodzi, ale pozostaje w napięciu. Możemy zatrzymać reakcję na zewnątrz, nie zmieniając tego, co dzieje się wewnątrz.

Metody mają znaczenie

Nie każde szkolenie buduje kompetencje. To, czego pies się uczy, zależy nie tylko od programu, ale również od metod. Trening oparty na nagradzaniu, jasnej komunikacji, stopniowaniu trudności i obserwacji emocji psa może wzmacniać relację, poczucie bezpieczeństwa i gotowość do współpracy. Trening oparty na presji, bólu, zastraszaniu albo ciągłej korekcie może nauczyć psa unikania błędu, ale jednocześnie zwiększać stres, ograniczać eksplorację i osłabiać zaufanie do człowieka.

Badania i przeglądy literatury wskazują, że metody awersyjne mogą wiązać się z ryzykiem pogorszenia dobrostanu, wzrostem stresu i większą liczbą zachowań problemowych, a jednocześnie nie ma mocnych podstaw, by uznawać je za skuteczniejsze od metod opartych na pozytywnym wzmocnieniu. W badaniu Hiby, Rooney i Bradshawa większe użycie nagród wiązało się z lepszą oceną posłuszeństwa, natomiast stosowanie kar korelowało z większą liczbą zgłaszanych zachowań problemowych. Przegląd Ziva z 2017 roku również wskazuje, że metody awersyjne mogą zagrażać zdrowiu fizycznemu i psychicznemu psów, a brak dowodów, by były skuteczniejsze niż trening oparty na wzmocnieniu pozytywnym.

Dlatego pytanie nie brzmi tylko: „czy pies został wyszkolony?”. Ważniejsze jest pytanie: „czego nauczył się o świecie, o człowieku i o sobie podczas tego szkolenia?”. Czy nauczył się, że człowiek pomaga mu rozumieć sytuację, czy że człowiek staje się kolejnym źródłem presji? Czy nauczył się współpracy, czy tylko unikania konsekwencji? Czy po treningu jest bardziej stabilny, czy bardziej napięty? Czy ma większą swobodę funkcjonowania, czy jedynie lepiej ukrywa emocje?

Wychowanie zaczyna się od dobrostanu

Nie da się dobrze wychować psa, pomijając jego potrzeby. Pies, który ma za mało snu, za mało spokojnej eksploracji, za mało możliwości węszenia, za mało ruchu dostosowanego do wieku i zdrowia, za mało poczucia bezpieczeństwa albo zbyt dużo pobudzenia, będzie miał mniejszą zdolność uczenia się i samoregulacji. Wychowanie nie jest więc tylko kwestią zasad. Jest również kwestią biologii.

W nauce o dobrostanie coraz częściej odchodzi się od myślenia, że wystarczy usuwać cierpienie. Dobrostan to nie tylko brak bólu, głodu, choroby czy strachu. To także możliwość doświadczania pozytywnych stanów: bezpieczeństwa, eksploracji, zabawy, odpoczynku, sprawczości, kontaktu społecznego i zachowań typowych dla gatunku. Model Pięciu Domen opisuje dobrostan przez pryzmat żywienia, środowiska, zdrowia, interakcji behawioralnych oraz stanu psychicznego zwierzęcia. W takim ujęciu wychowanie psa nie polega wyłącznie na ograniczaniu zachowań niewygodnych dla człowieka, ale na tworzeniu warunków, w których pies może funkcjonować stabilnie i uczyć się bez przeciążenia.

To bardzo zmienia sposób patrzenia na codzienne problemy. Pies, który skacze na gości, może potrzebować nie tylko komendy „siad”, ale lepszej organizacji powitania, niższego pobudzenia, jasnych przewidywalnych rytuałów i nauki odpoczynku. Pies, który ciągnie na smyczy, może nie potrzebować wyłącznie korekty pozycji, ale spokojniejszych spacerów, możliwości węszenia, regulacji tempa i mniejszej presji środowiskowej. Pies, który reaguje na psy, może nie potrzebować „większej socjalizacji” rozumianej jako kontakt z każdym psem, ale doświadczeń, w których może obserwować inne psy z bezpiecznego dystansu i uczyć się, że nie musi ani podchodzić, ani odstraszać.

Socjalizacja to nie zabawa ze wszystkimi

Wielu opiekunów mówi: „mój pies potrzebuje socjalizacji”, mając na myśli zabawę z innymi psami. Tymczasem socjalizacja nie oznacza nieograniczonego kontaktu. Nie polega na tym, że szczeniak ma podejść do każdego psa, każdego człowieka i wszystkiego doświadczyć bez kontroli. Dobra socjalizacja to bezpieczne, stopniowe i adekwatne poznawanie świata, bez przeciążenia, strachu i chaosu.

Najważniejsze okno socjalizacyjne przypada na pierwsze miesiące życia psa. AVSAB podkreśla, że pierwsze trzy miesiące są okresem szczególnie istotnym dla socjalizacji, a ekspozycja na ludzi, zwierzęta, bodźce i środowiska powinna odbywać się bez wywoływania nadmiernego strachu, wycofania czy unikania. Jednocześnie socjalizacja nie kończy się po kilku tygodniach. Doświadczenia z pierwszego roku życia nadal mają znaczenie dla rozwoju zachowania i późniejszej odporności emocjonalnej psa.

Wychowany pies to nie pies, który bawi się ze wszystkimi. To pies, który potrafi komunikować się z innymi psami, rozumieć sygnały dystansujące, sam wysyłać czytelne komunikaty i rezygnować z kontaktu, kiedy sytuacja tego wymaga. To również pies, któremu opiekun nie zabiera prawa do granic. Zmuszanie psa do kontaktu „bo musi się przyzwyczaić” może prowadzić do odwrotnego efektu: narastania lęku, frustracji, reaktywności albo zachowań agresywnych.

Relacja nie jest dodatkiem do treningu

Często mówi się, że pies jest członkiem rodziny. Jeżeli traktujemy to poważnie, to musimy przyjąć, że relacja z psem nie może być oparta wyłącznie na wydawaniu poleceń. Rodzina nie oznacza braku zasad. Oznacza jednak, że zasady są osadzone w bezpieczeństwie, zaufaniu i odpowiedzialności silniejszej strony za słabszą. Opiekun ma większą kontrolę nad życiem psa: decyduje o spacerach, jedzeniu, kontaktach społecznych, leczeniu, odpoczynku, przestrzeni i możliwościach eksploracji. To ogromna odpowiedzialność.

Badania nad relacją człowiek–pies pokazują, że pies może korzystać z opiekuna jako z tzw. bezpiecznej bazy, czyli punktu odniesienia, który ułatwia eksplorację i radzenie sobie w środowisku. To nie znaczy, że psa należy traktować jak dziecko w sensie dosłownym, ale oznacza, że jakość relacji wpływa na zachowanie, emocje i gotowość do uczenia się.

Dlatego wychowanie psa nie powinno być rozumiane jako dominacja. Współczesne stanowiska behawioralne odchodzą od wyjaśniania większości codziennych problemów przez „walkę o pozycję” czy „próbę przejęcia kontroli”. AVSAB zwraca uwagę, że interpretowanie niepożądanych zachowań jako dążenia do dominacji często prowadzi do używania siły i przymusu, zamiast do analizy rzeczywistych przyczyn zachowania.

Pies, który wychodzi pierwszy przez drzwi, niekoniecznie próbuje rządzić domem. Może być podekscytowany spacerem, może nie mieć wypracowanego rytuału wyjścia, może reagować na bodźce z klatki schodowej, może nie umieć czekać, może być zbyt pobudzony. Jeżeli uznamy to za „dominację”, łatwo przeoczyć prawdziwe przyczyny. Jeżeli zobaczymy w tym problem samoregulacji, komunikacji i organizacji sytuacji, możemy pracować skuteczniej i spokojniej.

Pies wychowany to pies rozumiany

Wychowanie nie oznacza, że pies nigdy nie popełni błędu. Nie oznacza, że zawsze będzie spokojny, zawsze posłuszny i zawsze neutralny wobec świata. Pies jest żywym organizmem, nie projektem do perfekcyjnej kontroli. Ma emocje, ograniczenia, preferencje, doświadczenia, potrzeby i własny sposób odbierania środowiska.

Dobrze wychowany pies to pies, który ma warunki do rozwoju stabilności emocjonalnej. To pies, który uczy się, że opiekun jest przewidywalny i pomocny. To pies, którego nie wrzuca się w sytuacje ponad jego możliwości tylko po to, aby „się nauczył”. To pies, który ma prawo do dystansu, odpoczynku, eksploracji i komunikacji. To pies, któremu człowiek pomaga podejmować lepsze decyzje, zamiast czekać wyłącznie na bezwzględne wykonanie polecenia.

Szkolenie odpowiada na pytanie: „jakiego zachowania chcę psa nauczyć?”.
Wychowanie zadaje pytanie szersze: „jakiego psa chcę pomóc ukształtować i w jakiej relacji chcę z nim żyć?”.

Najlepiej, gdy te dwa procesy się spotykają. Szkolenie daje narzędzia, wychowanie nadaje im sens. Komendy mogą być potrzebne, ale nie zastąpią zrozumienia emocji. Posłuszeństwo może być przydatne, ale nie zastąpi dobrostanu. Kontrola może chwilowo zatrzymać zachowanie, ale dopiero relacja, bezpieczeństwo i mądra praca nad emocjami zmieniają sposób, w jaki pies funkcjonuje w świecie.

Dlatego pytanie „pies wyszkolony czy wychowany?” nie jest tylko zabawą słowną. To pytanie o to, czy patrzymy na psa jak na wykonawcę poleceń, czy jak na istotę społeczną, emocjonalną i uczącą się. Pies wyszkolony może znać wiele komend. Pies wychowany potrafi lepiej żyć z człowiekiem, innymi psami i samym sobą. A naszym zadaniem nie jest wyłącznie nauczyć go reagować na hasła, lecz pomóc mu bezpiecznie i możliwie spokojnie odnaleźć się w świecie, który w dużej mierze stworzyli ludzie.

  1. AVSAB, Humane Dog Training Position Statement, 2021.
  2. Ziv G., The effects of using aversive training methods in dogs — A review, 2017.
  3. Hiby E.F., Rooney N.J., Bradshaw J.W.S., Dog training methods: their use, effectiveness and interaction with behaviour and welfare, 2004.
  4. AVSAB, Position Statement on Puppy Socialization.
  5. AVSAB, Position Statement on the Use of Dominance Theory in Behavior Modification of Animals.
  6. Mellor D.J. i in., The 2020 Five Domains Model: Including Human–Animal Interactions in Assessments of Animal Welfare.
  7. Horn L., Huber L., Range F., The Importance of the Secure Base Effect for Domestic Dogs.
Author: Piotr Kleszczyński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *