Trening (nie)pozytywny (część 1)

Trening (nie)pozytywny (część 1)

Metoda smaczkowa.

Mamy psa, który ciągnie na smyczy, rzuca się z zębami, albo z frustracją, albo z niepohamowaną radością do innych psów.

(termin „bodziec” będzie określał wszystko to, co pobudza psa do reakcji, bez znaczenia jakiej, czy negatywnej czy pozytywnej)

Często można się spotkać z propozycjami:

– należy smakołykami odwracać uwagę psa od bodźca, wtedy inny pies będzie mógł przejść i nasz się na niego nie rzuci

– dajemy psu polecenie do wykonania, wtedy skupi się na nas i nie będzie chciał mieć kontaktu z drugim psem

– za każde spojrzenie na bodziec trzeba nagradzać psa smakołykami, wówczas bodziec będzie mu się kojarzył pozytywnie

I jeszcze sporo innych, podobnych propozycji.

Wszystkie one mają wspólny mianownik – zasypanie psa smakołykami (nagrodami).

Metoda jest bardzo dobra i w miarę skuteczna. Pozbywamy się problemu reakcji naszego psa na bodziec. Przez wielokrotne powtarzanie warunkujemy reakcje zwierzaka.

Bodziec – smakołyk, bodziec – smakołyk, bodziec – smakołyk…

Po tygodniach treningów rezygnujemy ze smakołyków. Bodziec – i brak smakołyku, pies jest zdezorientowany, ale skupia uwagę na opiekunie i „braku smakołyka”. Co jakiś czas smakołyk się jednak pojawia, więc pies dalej jest zafiksowany na dłoni ze smakołykiem.

Czy pies się czegoś nauczył?

Tak, że w sytuacji niekomfortowej należy spojrzeć na opiekuna i dostanie się smakołyk.

Co w sytuacji, kiedy tego smakołyka nie będzie? Gdy opiekun będzie zmęczony, będzie miał gorszy dzień, albo pies będzie miał gorszy dzień. Albo ktoś inny wyjdzie z psem na spacer?

Czy pies poradzi sobie z bodźcem?

Trening „smaczkowy” nie uczy psa radzenia sobie z niekomfortowymi sytuacjami, nie uczy radzenia sobie z problemami i wyjścia z trudnej sytuacji a pozbawia psa samodzielności. Uczy tzw. wyuczonej bezradności (termin świadomie użyty niezgodnie z prawidłową definicją).

Kiedy wystąpi sytuacja znacząco odbiegająca od elementów, które były trenowane, pies nie będzie wiedział jak się zachować. Nikt nie jest w stanie przepracować, i to wielokrotnie, każdej możliwej sytuacji.

Jednak, ucząc psa radzenia sobie w sytuacjach niekomfortowych, w których będzie on musiał samodzielnie (oczywiście przy wsparciu opiekuna) wybrać najbardziej bezpieczną strategię i będzie potrafił zachować się prawidłowo. Oczywiście, taka nauka, to przede wszystkim nauka komunikacji zarówno pomiędzy psem a  opiekunem jak i innymi psami.

Tekst powstał na prośbę:

https://www.facebook.com/pokochaj.lobuza/posts/557313501836566
Author: Piotr Kleszczyński

1 thought on “Trening (nie)pozytywny (część 1)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *